niedziela, sierpnia 09, 2009

iiiiichhaaa

Ulanska fantazja we mnie drzemie. Wczoraj obudzona rzuciła warszawski kluby na kolana. Chwile potem rzuciła mną. Teraz król parkietu wraca z Kita podeinieta prosto do pracy widząc ze wikt na przyszły miesiąc przepadł wraz z entuzjazmem ubieglej nocy. Nie bawilem się od roku i chyba mastepne bale za rok dopiero. Dziś udam się na posZukiwanie kart kredytowych i rekonesans moralności. Obym wstydzić się nie musiał. Eh eh eh.
Michał co nad tequila nie wzdycha.

Brak komentarzy: