Proszę zwolnij swe serca bicie. Przystań na chwle. Spojrz przed siebie na zachodzącesłońce z myślą lub bezmysla lepiej bo tylko ona wolna jest jeśli tylko ja w dziecinnosci utrzymać można.
Pedze razem z tobą. Gdzieś obok. Gdzieś na promieniach słońca i linach ksiezycowych. Od marzenia do marzenia. A pomiędzy bezkresny, nieprzebyty ocan codzienności. Stałeś się zaglem mojej Łodzi. Dzięki Tobie wiatr codzienności na sluge biorę i szkwaly lekzewazac przemierzam nonsensy i przypadki nierzeczywiste.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz