
niedziela, lutego 28, 2010
sobota, lutego 27, 2010
Dreams will come true
niedziela, lutego 21, 2010
Przemawiam sam sobie do rozsądku
piątek, lutego 19, 2010
Coma live in Stodoła.
sobota, lutego 13, 2010

czwartek, lutego 11, 2010
Zacząłem znów śpiewać...
Ale to się właśnie zmieniło. Od pewnego czasu zaczynam wyć na koncertach i podśpiewywać w tramwajach. Śpiewam po pijaku. I dobrze się tym bawię.
Czemu o tym piszę?
Bo dziś zawyłem cały Hotel California i to z głowy. I nawet mi się podobało.
Dużymi krokami wracam do siebie / się. Nie było mnie tu parę lat.
M.
środa, lutego 10, 2010
wtorek, lutego 09, 2010
Miłość nie jest wieczna.
poniedziałek, lutego 08, 2010
Entuzjazm
Tak jakbym zapragnoł być dla kogoś.
Nie na zasadzie, że niby ktoś mnie potrzebuje. Właśnie ten ktoś nie potrzebuje mnie zupełnie.
A jednak chciałbym być i czas swój oddawać jakby bezinteresownie? hmm...
Inaczej nie mogę tego nazwać. Przynajmniej narazie.
Czuje entuzjazm na jej widok.
8.02.2010 - Zmian tak wiele.
piątek, grudnia 11, 2009
11 grudnia 2009 - co życzyć.
11 grudnia 2009
Kończy się rok. Mam poczucie nie spełnienia. Kolejny samotny sylwester.
Rok na przygodach zleciał.
Brakuje mi Gośki. Ale wiem, ze już powinienem o niej zapomnieć. Ona chyba to zrobiła.
Fajną przygodą była mailowa Katarzyna. Szkoda , ze spotkanie na żywo odstraszyło ją. Cóż nigdy nie byłem księciem z bajki.
Czuje ostatnim czasem jak łzy płyną do oczu. Żal. Niespełnione marzenia.
Wiem . wiem ze już nie dla mnie kariera zawodowa. Że musze zostać własnym szefem.
Czego mam sobie życzyć w nowym roku?
sobota, października 24, 2009
24 pażdziernik 2009 - Muszę to nadrobić.
24 październik 2009-10-24
Siedzę na Mtm Moto Show i zastanawiam się czy koncepcja dużo, szybko, głośno jest aby na pewno słuszna. Wszystkiego jest nadmiar. Za dużo wystawców. Za dużo dźwięków a raczej hałasu. Za dużo nagich dup. Po co to się robie? Promowanie czego kol wiek tymi metodami budzi we mnie obrzydzenie. Nakłanianie ludzi do kupowania poprzez oglądanie. Ale oni nie przychodzą tu oglądać towarów. A na pewno nie w tej formie o jakiej myślą wystawcy. Przyszli popatrzeć na te wypięte tyłki. Przecież to oczywiste. Cała reszta stała się tylko dodatkiem. Zastanawiam się kiedy wypinanie publicznie tyłka stało się tak atrakcyjne.
Lubię zgrabne kobiety. Ale lubię gdy są odziane, a ich nagość jest tylko dla mnie. Lubię być zaskoczony. Gdy rozbieram kobietę chce czuć, że odkrywam. Chce być zdobywcą nieodkrytych lądów. Każda przygoda z kobietą która emanuje stale swoimi wdziękami jest nudna. Człowiek po prostu wszystko już widział. Co jest ciekawego w poznawaniu poznanego?
Zresztą ludzkie ciało jest groteskowe. Dlatego akty są takie sztuczne. Twórca musi wymóc odpowiednią pozę. Tylko po to by ukryć śmieszność.
Lubię kobiety w luźnych strojach. Takich które opinają się gdzie trzeba. W których pikantne szczegóły są tylko rysunkiem na dzianinie. To porusza wyobraźnię. Może dlatego zawsze lubiłem poranki przy kawie gdy „ona” zakłada moją koszule do śniadania.
Muszę się do czegoś przyznać. Stchórzyłem. A może raczej się wystraszyłem. Czego? Chyba tego że mnie nie polubi. Że okaże się przeciętniakiem w jej oczach. Niewarty dalszego zainteresowania. Mogłem Ją wreszcie spotkać. Dotknąć. Zobaczyć jaka jest naprawdę. Nie mogę sobie z tym poradzić.
Muszę to nadrobić.
środa, października 21, 2009
19 październik 2009 - Zasnę Cię/się
WITAJ ŚWIECIE... 18 PAŻDZIERNIK 2009
sobota, października 17, 2009
Obok gdzieś do siebie / się
Pedze razem z tobą. Gdzieś obok. Gdzieś na promieniach słońca i linach ksiezycowych. Od marzenia do marzenia. A pomiędzy bezkresny, nieprzebyty ocan codzienności. Stałeś się zaglem mojej Łodzi. Dzięki Tobie wiatr codzienności na sluge biorę i szkwaly lekzewazac przemierzam nonsensy i przypadki nierzeczywiste.
sobota, października 10, 2009
Anons w eter
eM. Jak Dżem.
piątek, września 04, 2009
04.09.09
wtorek, września 01, 2009
01.09.09
Tylko ostatnia zwrotka nie pasuje. mnie już po prostu nic nie trzyma.
Mr. M.
poniedziałek, sierpnia 31, 2009
31.08.09
Dziś znów jak na oddech na wieści czekałem od Ciebie. Pragnienie nieodparte aby Cię porwać w środku nocy i wschód słońca nad morzem podziwiać. Może gdzieś tam jesteś?
sobota, sierpnia 29, 2009
Czekając na deszcz
A deszcz jest cudowny. Uwielbiam go w każdej odmianie. Dziś był szary, stalowy. Jak ciężka mgła unosił się w powietrzu i tylko jego skumulowany nadmiar opadający po liściach uświadamiał o jego obecności. Lubię taki deszcz. Jak przykleja się do twarzy. Lubię gdy kołnierz skórzanej kurtki postawiony lekko chroni mnie przed nim i jednocześnie skrywa moje oblicze przed światem. Szelest kropel na liściach i spokojna rytmika zamieniająca się w gęstą amplitudę szumu.
Pamiętam gdy jeszcze przemierzałem pieszo pola gór świętokrzyskich. Tam deszcz był inny. Ciepły. Lubiłem jak spływał po twarzy. Kapał z czubka nosa I płynął jeszcze wtedy po długich włosach.
Ale jeszcze bardziej od deszczu lubię światło przed nim.
Zdarza się raz na jakiś czas. W popołudnia lipcowe. Słonce jest wtedy jeszcze wysoko, ale wilgoć w powietrzu nie pozwala mu się przebić. Wtedy cała zieleń nabiera barwy soczystej, a niebo słodkawego mandarynkowego koloru. Wtedy widzę wyraźniej wszystkie kształty. Moc tych kolorów aż prosi się by stanąć i chłonąć ją całym sobą czekając na deszcz.
.jpg)
